"Kevin sam w domu... i Nowym Jorku"


Oho, jestem pierwszy:)!Ja oglądam Kevina odkąd pamiętam i w te święta nie było inaczej.Zawsze podobała mi się ta "bajeczka", jej niezapomniany humor, urok i wszystko.Oglądałem wszystkie części(trzecią jest bodaj Aleks) i naprawdę nie wiem dlaczego mają tak mało "gwiazdek"(trzecia jedną, 2 dwie pierwsza trzy).Film ogląda się naprawdę przyjemnie i zawsze jest się z czego pośmiać.A i role pierwszorzędnie zagrane.(EDIT-dokończę jak dojadę czyli za jakieś 9 godzin, tak, wyjeżdżam) ....w każdym razie film bardzo fajny i warty polecenia.
według mnie pierwsza część tylko dobra, druga tragiczna. Pierwszą oglądałem kilka razy, przy drugiej nie wiem czy wytrzymałem jeden raz do końca.
Jak dla mnie:
1. 7/10
2. 3/10

według mnie pierwsza część tylko dobra, druga tragiczna. Pierwszą oglądałem kilka razy, przy drugiej nie wiem czy wytrzymałem jeden raz do końca
A to dziwne. Skąd takie rozdwojenie? Ciekaw jestem uzasadnienia. Przeca część druga to kapka w kapkę to samo, co i w pierwszej.

Oba filmy nierozerwalnie związane z polskimi świętami telewizyjnymi oraz z ... moim dzieciństwem. Druga część była jednym z pierwszych filmów, na których byłem w kinie. Filmy może i nie reprezentują sobą żadnych wyższych walorów artystycznych, ale są pozytywnie świąteczne, bezmyślnie zabawne i do tego z lekki przesłaniem. W sam raz, żeby raz w roku usiąść i się pośmiać. Widziałem obie części wiele razy, pamiętam większość scen, ale i tak oglądam z przyjemnością. I to jest najlepsza rekomendacja.
Jeszcze 2 lata temu mogłem to oglądać, ale teraz jest to dla mnie nudne, no może fragment gdy bandyci dostają zawsze po głowach itd. jest zawsze ciekawy, ale reszta jest dłużej nie do zobaczenia.

W sumie pierwsza część była dobra, lecz druga to już przeciągnięcie nieuniknionego końca

Edit: Qbuś tamta sygnaturka była lepsza
Dla mnie nie ma Bożego Narodzenia bez Kevina ^^

Odkąd pamięcią sięgam obie części lecą w każde Boże Narodzenie, przeważnie w układzie takim jak teraz - w Wigilię część pierwsza, w pierwszy dzień świąt część druga. I zawsze oglądamy je całą rodziną, bo o ile niektóre momenty są nudne (dla mnie zawsze jest to wtedy, kiedy Kevin już się nacieszy wolnością i zaczyna zamulać, że mu źle i samotno ^^) to początek i momenty włamań są po prostu genialną komedią. I tutaj akurat nie zgodzę się z m4t3k73 co do oceny Sam w Nowym Yorku, bo to właśnie w tej części są moje ulubione sceny - fragment na lotnisku (nie ma Kevina, nie ma Kevina, nie ma Kevina, nie ma Kevina... KEVIN!!!), klęczący i wyznający miłość Tim Curry oraz dwie najjaśniejsze perełki. Pierwsza to rzucanie cegłami, gdzie zawsze płaczę ze śmiechu, mimo że widziałem to już milion razy. Druga to Marv i jego przygoda z podłączonym do prądu zlewem ^^ Zresztą o czym ja piszę, większość wypadków, którym ulegają Marv i Harry jest genialna w swej prostocie i naiwności.

Tak więc czekam na kolejne Boże Narodzenie z Kevinem.
Trudno sobie wyobrazić bardzije kultową serie filmu na święta niż Kevin, choć przyznaje bez bicia że w te święta oglądałem wysztkie części około razem 20 min bo akurat tak sie skladało że w tym czasie byłem u rodziny. Nie zmienia to jednak faktu że Kevin będzie pokazywany do końca świata i jeden dzień dłużej. Cała seria na dość porządnym poziomie tak mniej więcej 7/10. 2 przestępców fantastycznie dobrana no i śmiechu przy ich dzielnych zmaganiach o pokananiu Kevina też spora ilość.
pierwszą część widziałem coś koło 50 razy - m.in. z tego powodu, że miałem go na kasecie VHS, a w pewne ferie przyjechał do mnie kuzyn, który wtedy Kevina ubóstwiał - i oglądaliśmy go codziennie, nawet po 2x! ale to było chyba 10 lat temu i po takim czasie można za Kevinem zatęsknić. nie oglądam filmu co święta, ale tak raz na 3 lata spokojnie można
Kevin jest w każde święta od paru( parunastu?) lat oglądałem go przypadkowo praktycznie co roku. Może to dobry film ,ale mi się już przejadła ta seria.
jak dla mnie:
1cz. 4/10
2cz. 2/10

Wlasciwie nie ma sie co rozpisywac, bo wszystko zostalo powiedziane...Kevin stanowi nierozerwalna czesc mojego dziecinstwa, i mimo ze widzialem obie czesci po kilkadziesiat razy to nadal sprawiaja, ze pekam ze smiechu Jedynie trzecia czesc jest nieco gorsza - pewnie dlatego zapomoinam obejrzec, gdy jest w telewizji (tak bylo i tym razem) Dreczy mnie w zwiazku z "trojka" jedna rzecz... mianowicie scena, w ktorej wlamywacz grozi Alexowi w piwnicy. Dobrze mi sie zdaje, ze ten facet krzyczy tam do niego po polsku "rozgniote cie jak karalucha!"?
Niby wszyscy narzekają na tego Kevina w każde święta, ale jakby go nie było, to byśmy się obawiali armagedonu, i trochę by smutno było.

Osobiście, przyznam się, że nigdy nie oglądnąłem całego "Nowego Jorku", gdyż nie chciało mi się, dlatego temu filmowi, żadnej oceny wystawić nie mogę.

Co do, pierwszej części, wybitne dzieło kinematografii to nie jest, ale jednak ciągle można się pośmiać.

@edit

Dobrze mi sie zdaje, ze ten facet krzyczy tam do niego po polsku "rozgniote cie jak karalucha!"?

Ja też to pamiętam. Nie mam pojęcia, jak to się stało, ale on krzyczał po polsku.
Obydwie części bardzo mi się podobały. Niby to rok w rok to samo, ale jednak miło się ogląda i chyba większość Polaków nie wyobraża sobie Świąt bez Kevina. O ile dwie pierwsze części potrafię obejrzeć z uśmiechem to 3 i 4 część to IMO tragedia. W dwójce moją ulubioną sceną było jak wszedł do łazienki, chciał zapalić światło, a tu niespodzianka - miotacz ognia. Następnie chciał ugasić płonące włosy w muszli, a tu znowu niespodzianka - sprytny Kevin wlał benzynę. Efekt był prosty: BOOM!. Moja ulubiona scena, choć nie chciałbym być na miejscu tego złodziejaszka Podobno Daniel Stern, który grał Marva do dziś nie ma problemu z zakupami w Nowym Jorku w okresie Świąt

Dobrze mi sie zdaje, ze ten facet krzyczy tam do niego po polsku "rozgniote cie jak karalucha!"?
Faktycznie, krzyczy po polsku. Teraz sprawdziłem obsadę i aktor ten jest Polakiem.
Dla mnie ten film, mówię o dwóch częściach, jest już nudny. Ileż razy można w kółko oglądać jedno i to samo co rok, nie powiem chyba po 3 razy oglądałem obydwie części ale im dalej tym gorzej. IMO dobre na 2 góra 3 razy nie więcej, później już nudne i nawet nie chcę się śmiać chociaż niektórym może się jeszcze podobać, ogólnie filmy oceniam na plus.
W te Święta wspólnie z bratem obejrzeliśmy obie części. Przy obu śmieliśmy się tak samo. Macaulay Culkin spisał się, jak na swój ówczesny wiek, bardzo dobrze. Daniel Stern idealnie pasuje do roli typowego głupka, a Joe Pesci, którego zapamiętałem głównie z ról wybuchowych gangsterów, udowodnił, że ma również duży talent komediowy. Humor zawarty w tym filmie nie wymaga wysilania szarych komórek, podobnie jak Jaś Fasola. Wszystkie filmy tego typu śmieszyły w czasach, gdy powstawały, jak będą też nas rozbawiać za 10 lat. Jedne z przyjemniejszych komedii, jakie w życiu widziałem.
Pomijam już fakt, że "Kevin..." faktycznie jest filmem kultowym w tym naszym Nadwiślanśkim kraju, a Święta bez tych filmów, to nie są te same Święta.
Film jest pod każdym względem kultowy, to napewno.Jednak jest jedna taka rzecz, która może widzów po którymś tam razie odpychać.Samej akcji ze "złodziejaszkami" i ich okładaniem po głowach jest raptem koło godzinki.Reszta to jak dla mnie przydługie i dość nudne wprowadzenie zwłaszcza w części trzeciej, gdzie już Aleks wzywa policję bodaj z trzy razy i ciągnie się to prawie półtorej godziny.A to nie o to w tym chodzi.Dlatego więc na film można się trochę spóźnić.Tak z godzinkę.Tam fabuła nie jest tak istotna, tylko humor i wszystkie te pułapki, a one zaczynają się po ewidentnie przydługim czasie.To chyba jedyna wada tych filmów, która w dwóch pierwszych częściach nie jest aż tak duża.
Ogólnie to, że mały dzieciak może pokonać dwóch dorosłych bandytów jest równie innowacyjne, co kolejna porcja szpinaku na obiad (sorki chłopcy za porównanie, ale chciałemam się tak popisać metaforami ). Pewnie większość z was nudzi to ciągłe "bicie" przestępców-nieudaczników i powtórne zostawienie Kevina w drugiej części. To nudne i powtarzalne. W dodatku co rok mamy okazję obejrzeć to na święta... Błe. Ale wiecie co? Mnie się nawet te dwie (pierwsze) części podobają - ten (oklepany - ale jednak) humor - to-je-to!
Kevin dobry jest, ale nie śmieszy już tak jak kiedyś, chociaż z paru scen zawsze się śmieję.
Ma ktoś może listę pułapek w obu filmach?
Ja wole jedynke no sma nie wiem czemu ciesze sie ze nie nakrecili 3 bo to juz by była porazka
a co do listy pułpek to mze wspolnymi silami uda sie wypisac wszystkie ja moge zaczac :
w 1
- klamka zszywacz
- cos na nich spadlo jak wchodzili po schodach
- spadło na nich zwierzotko brata Kevina
narazie tyle z jedynki wiecej pamietam z 2
a mianowicie
-wylanie wody na schodach
- nadpiłownaie drabinki
- torba z narzedniami nad drzwiami
- akumulator podłoczony do umywalki
- fałszywa lina
- dwie puszki z farbami i nie wiem co dokladnie to bylo ale jak wchodzili na schody to im sie dostalo
- polka z farbami
- podpalnenie włosów a potem wybuch jak wsadzil do kibelka

Oglądam ten film co święta i cały czas mnie śmieszy może nie tak jak za pierwszym razem, ale gdybym tego nie obejrzał to bym zerwał z coroczną świąteczną tradycją. Bo czym byłyby święta bez Kevina
Owszem, owszem, święta bez Kevina to nie święta. Osobiście bardziej podoba mi się dwójka, w jedynce było wydaje mi się mniej gagów. A jeśli o pułapki chodzi, w jedynce jeszcze było:
- rozgrzana klamka
- spadające żelazko
- to ustrojstwo, które oblepiło piórami jednego złodziejaszka
Oj, tych pułapek było baaaaadzo dużo...
Żeby sobie przypomnieć wszystkie to trzeba by było poczekać do następnych świąt i znowu obejrzeć
Ale pamiętam jeszcze petardy w wiadrze i tekst w stylu: "raz, dwa, dziesięć! [Pif paf]", oraz kulki rozsypane na ziemi.
Obejrzałem raz podobało i mi się, obejrzałem drugi raz, trzeciego razu nie obejrzałem. Film jak film, dobra komedia, ale żeby szczególnie to było coś fajnego żeby oglądać po pięć razy to wątpię. Jednak chciałbym wspomnieć o ukrytym akspekcie tego filmu. Na "Wykopie" przeczytałem w święta pewien artykuł na temat tego filmu, niby humorystyczny, ale jednak coś jest na rzeczy. Otóż według owego artykułu ten film nie powinien nikogo śmieszyć, bo opowiada bardzo przykrą historię. Historię problemów wychowawczych, zła i cierpienia, ale co ja będę się rozpisywał zobaczcie sami:
http://motywdrogi.pl/2009/12/25/kevin-sam-w-domu/

I zdjęcie z tego oto artykułu podpisane "Tak kończą dzieci, które niewłaściwie spędzają święta". Padłem jak to zobaczyłem

Ten Film jest dobry ;D

Ogółem podobają mi się akcje w Nim zawarte

To jak Kevin broni się z przestępcami I to jacy Oni są naiwni ;P

Albo jak Zmusił Recepcjonistę z Hotelu żeby się wycofał xDDDDD

Ten którym przestraszył recepcjonistę, też odegrał "Swoją Rolę" w pierwszej części

Oceniłbym Film na 5-/6

P.S

Film był bardzo pomysłowy ;P

PoZdRo
Film mi się podobał jak obejrzałem pierwszy, drugi, trzeci raz. Teraz gdy widzę to co święta to tylko jak nie ma nic w TV to oglądam. Ogólnie film po kilku obejrzeniach nudzi, jak każdy zresztą, lecz gdy patrzę jak Kevin kiwa złodziejaszków zawsze na "buzi" pojawia się symboliczny uśmieszek. Film wart jest obejrzenia ale góra 3 razy. Mnie osobiście podobała się najbardziej część pierwsza. Jakoś tak bardziej mnie śmieszyła.
To jest jeden z niewielu filmów, na którym wychowują się i będą wychowywać kolejne pokolenia Polaków.
Film jest nawet fajny po jednym obejrzeniu... nie po 10.
Film świetny na święta. Dobry do oglądnięcia z przymrużeniem oka i do pośmiania się z kiepskich sztuczek Kevina
Ten film, a właściwie obie jego części zawsze będą mi się kojarzyć z świętami Nie wiem kto wymyślił taką tradycję, ale po n-tym obejrzeniu filmu mam go już serdecznie dosyć. Pierwsze razy są najśmieszniejsze - IMO, kilka gagów wyszło im świetnych a "złodzieje" dostawali tęgiego łupnia... Jednakże, jak puszcza się co roku to wiadomo, że może się znudzić... A to na jaką drogę zszedł dzieciak grający Kevina - tak czasami kończy się nadmiar sławy, IMHO
Film byl zabawny gdy sie go ogladalo pierwsze 15 razy, teraz kazde kolejne swieta sprawiaja, ze film jest coraz mniej interesujacy
Mam nadzieję, że wszyscy już wiedzą, dla kogo zostawia się świąteczny, wolny talerz przy stole. A filmidło sympatyczne i przy okazji najczęściej bezwstydnie kopiowane i eksploatowane.
Oglądałem to w każde święta,ale przez ostatnie dwa lata, jakoś mi nie idzie.Poprostu zdudziło się ale i tak to wymiata ;D.
Święta nie mogą się obejść bez Kevina, a nawet Kevin-ów dwóch, a forum CDA nie mogło się obyć bez takiego tematu :] Nic dodać, nic ująć
któż nie oglądał pierwszej części ?
Toż to klasyk !

Tym barzdiej że w TVP/TVP2 leci co święta

Nie zmienia to faktu że to rewelacyjna komedia.
Od kiedy Kevin leci na TVP?! A ja zawsze myślałem, że to Polsat. Ale ja głupi jestem!
P.S. To była ironia. Każdemu może się zdarzyć błąd
Można w sumie uznać, że wychowałem się na tej komedii i zejdę w czasach, gdy ta komedia będzie jeszcze grana w TV.
Przynajmniej tak zachowuje się uparte medium zwane telewizją. Komedia boska przy, której wylałem tony łez ze śmiechu. Mimo to skutecznie obrzydzana ze względu na jej systematyczne wyświetlanie w okresie świątecznym...ileż można, się pytam?
to po to, by w życiu nie tylko była pewna, śmierć ( A NAWET ŚMIERĆ ZE ŚWIATA DYSKU ) , nie tylko były pewne podatki, ale byś w tym zmiennym świecie i w naszych ciężkich czasach współczesności, mógł czerpać spokój z pewności iż w święta przyjdzie oprócz mikołaja, także i Kevin part 1 i part 2 prosto z ekranu TV
Kevin w sam domu mi się spodobał ! Oczywiście za pierwszym razem jak miałem kilka latek. Powtarzanie tego samego co rok jest już nudne i telewizji w święta nie oglądam. Wolę usiąść z kuzynami czy kumplami z zgrzewką Pepsi i oglądnąć np. jestem legendą w dwóch zakończeniach lub choćby "Wróg u Bram".

Kevin w sam w domu ponad 2454 jest lepszy od tych innych nowszych podróbek z angielskim humorem...
Kevin?! Nieeeeeeeeeeeeeeeeee!!! Tylko nie to! Święta Z KEVINEM to dla mnie nie święta. Mam serdecznie dość tej ekscytacji związanej tymi dwoma filmami i całkowicie jej nie rozumiem. Film sam w sobie jest dla mnie potwornie nudny i nieśmieszny. Obejrzałam raz, może dwa - wtedy, kiedy miałam 3 czy 4 lata. Więcej nie chcę tego na oczy widzieć.
Kevin... można by powiedzieć, że nawet film jest nawet jest lekko zabawny . Lecz, gdy widzę, że co rok zostaje puszczany w Polsacie, to już normalnie wytrzymać nie można. Zaczyna się to robić nudne i żenujące.
Kevin Sam w Domu, jak i w Nowym Jorku: ogolem film jest fajny, jak ogladalem go pierwsze pięć razy śmieszyło mnie Lecz przeżyłem 16 świąt Bożego Narodzenia i kevina widzialem może 12 razy, więc to już przesada Ogolnie film 5/5
Kiedyś oglądałem , ale przestałem, bo ile można w kółko. Oglądałem to chyba z 20 razy.
Film bardzo ciekawy i wciągający. Polsat trochę przegina, że puszcza go w każde święta, ale przecież nie trzeba oglądać (ja oglądałem gdzieś z 5-7 razy). Chociaż jak tak przemyśleć sprawę to raz w roku to aż nie tak często, jednak sam fakt, że zawsze w święta Bożego Narodzenia od paru dobrych lat, tak jakoś zniechęca do włączania telewizji w Wigilię.
U mnie to taka tradycja w każde święta go oglądam
Pierwsza częśc bardziej mi się podobała.
Dla mnie istnieje tylko pierwsza część, a następne to już takie wymuszane
Choćby ostatnia część bodajże 4.

A wiecie, że jak miałem 5-10 lat to przypominałem Kevina ? Tak, że każdy kto mnie spotkał mówił mi Kevin ?
Większość ludzi marudzi, że w rok, w rok to samo. Ale dzięki Polsatowi te dwa filmy stały się symbolem Świąt Bożego Narodzenia, podobnie jak Szklana Pułapka. Muszę przyznać, że mimo iż ten film widziałem kilkanaście razy nadal mnie śmieszy. Jak dla mnie jedne z najlepszych komedii. Oczywiście mówię o dwóch pierwszych. Pozostałe pozwolę sobie przemilczeć...
@edit
BTW. Polsat, jakby nie patrzeć, powtarza niektóre filmy kilka razy w roku - np. Replikant z JCV - w zeszłym roku chyba z trzy razy leciał...
Bez przeglądania wątku, nie licząc kilku pierwszych postów wyrażę po prostu swoją opinię. Dla mnie pierwszy "Kevin..." to świetny film Bożo-Narodzeniowy, a drugi to gniot okropny. Dlaczego? A proszę. W pierwszej części, oprócz gagów, dowcipów i "inspiracjii" dla osmiolatków, mamy bardzo ładną historię Świąteczną w bardzo fajnej atmosferze. Zamiast robić z tego kolejnej bezsensownej komedii familijnej, cały film jest udekorowany czerwienią, bielą i zielenią i.e. klasycznymi kolorami Bożego Narodzenia. Mama Kevina, gdy uświadomiła sobie co się stało, była zrospaczona i robiła co mogła by wrócić do domu jak najszybciej, wmawiając każdemu przy okazji, a jednocześnie używając jako argumentu, wagi bycia razem jako rodzina podczas Świąt. A propos rodziny - nawet tu są fajne smaczki. Gdy wsłuchuje się w ich kłótnie, można się z tego pośmiać, ale zawsze tak jest gdy podsłuchuje się inne rodziny. I nawet jeśli się bez przerwy kłócą, to i tak są rodziną i potrafią się kochać (jak ktoś ześwintuszy Kevina, to krzywda będzie!). Dla mnie po prostu świąteczny klasyk.

A "dwójka"? Skupia się na przestępcach i durnych żartach, przesłanie "małe dziecko pokonuje dorosłych" jest jeszcze durniej pokazane niż w pierwszym a urok Bożego Narodzenia znany z pierwszej częsci jest znikomy. Co się stało Chris?

A propos durnych filmów o osmiolatkach vs dorosłe zabijaki, widział ktoś "3 Małolatów Ninja" (filmweb / IMDB)?
Ja tak jak wy oglądam co święta
Dwie pierwsze części były ok a reszta już cieniutko...
Może dlatego, że aktor się zmienił?

Nie ma świąt bez Kevina
Dwie części mogę cały czas oglądać, ale trojki i czwórki już nie za bardzo.

Ja tak jak wy oglądam co święta
Dwie pierwsze części były ok a reszta już cieniutko...
Może dlatego, że aktor się zmienił?


To na pewno część porażki. Kevin był bardziej jak prawdziwy dzieciak. Chciwy, ale ze złotym sercem. Ten now(sz?)y był jak Danny DeVito w "Blizniakach". Arnie/Kevin miał wszystko to co najlepsze, a z genów-śmieci powstał Vincent/ten nowy bachor.
Obie części były bardzo fajne, nie ma świąt żeby tego nie puścili
Klasyka komedii chyba z 25 razy obejrzałem Kevina i nadal bym oglądał, mimo, że staje się to monotonne, ale cóż film ma specyficzny klimat świat i chce się go nadal oglądać. Która części filmu mi się podoba oczywiście, że Home Alone 2: Lost in New York.